Pieniądze pod materac a może do skarpety...? Skoro lokaty bankowe przynoszą niemal tyle zysku co zjadają oplaty za prowadzenie konta...co zrobić z zaosczędzoną, często ciężko wypracowaną, a czasem orzymaną w spadku czy darowiźnie większą sumą pieniędzy?

Od dawien dawna, ten kto mial nieco rozeznania w terenie i nosa do interesu lokowal oszczędności w nieruchomości i mimo uplywu czasu nadal jedną z najbardziej bezpiecznych, pewnych i rentownych, okazuje się wlaśnie lokata na rynku nieruchomości.

No tak, ale..niepewna sytuacja na rynku, chmury kryzysu znad Stanów, zmieniający się z nienacka kurs waluty, groźba zaciskania pasa w świetle wzrastających podatków itp. itd, i czlowiek zniechęca się do czegokolwiek, a co dopiero mówić o podejmowania decyzji o inwestowaniu i to na dodatek w nieruchomości.
A ja jednak tak patrzę i widzę, że roztropni i przewidywalni, nie dają się zbić z tropu i nadal szukają atrakcyjnych inwestycyjnie nieruchomości. Po kilku latach boomu w nieruchomościach na rodzimym rynku, horyzonty polskiego inwestora zaczęly się poszerzać. Najpierw Hiszpania, Chorwacja, Bulgaria a od niedawna Turcja, staly się zapleczem inwestycyjnym owych roztropnych.
Każdy kto próbowal swoich sil w nieruchomościowych inwestycjach i nie tylko wie, że zakup najbardziej udany jest wtedy, gdy kupi się tanio a sprzeda dużo drożej i na tym wlaśnie chcialabym się tu skupić :)
W Hiszpani bylo już tanio i się skończylo, Chorwacja, Bulgaria zmierzają w tym samym kierunku, a od 2003 inwestorzy z Europy i spoza niej zaczęli odkrywać, że na Riwierze Tureckiej, nad cieplutkim Morzem Śródziemnym, można kupić luksusowy apartament za 20-30.000 € no i się zaczęlo!
Tysiące Skandynawów, Niemców, Brytyjczyków i Rosjan na szybko zaczęlo wykupywać co jest, częszto na etapie dziury w ziemi. No i ? No i oplacilo im się, bo kupili za 25.000 € mieszkanie, które już 3 lata później mogli sprzedać za 45.000 €. A że większość inwestorów się zorientowala,że nadszedl czas na kalkulacje zysków ze swojej inwestycji i zaczęli sprzedawać to i ceny poszly w górę.
W 2006 roku inwestorzy zebrali obfite plony i mimo,że ceny na rynku byly w stosunku do 2003 sporo wyższe inwestowali nadal. Decyzja nie byla trudna, dlatego że i specyfika regionu turystycznego i wskaźniki ekonomiczno gospodarcze pozwalaly patrzeć optymistycznie. Rosjanie kupowali hurtowo, Duńczcy również, odważniejsi i z większym kapitalem sami zaczęli wchodzić na rynek deweloperski i nie pożalowali, oj nie !
No tak, ale to przecież Turcja, nie jest w Unii Europejskiej no i ten islam....Hm, kto chce, może skupić sie nad roztrząsaniem argumentów za i przeciw wejściu Turcji do UE lub analizować gdzie jest bezpieczniej, na ulicach Londynu czy w tureckich kurortach, ja roztropniejszym polecam jednak analizę kosztów i zysków wynikających z inwestcji w nieruchomości np. w lubianej tak przez Polaków Alanyi.
|